piątek, 2 listopada 2012

Lubię kiedy barman leje mi podwójną wódkę

Nie ma to jak męczyć się 15 minut z zalogowaniem na bloggera. I tak za każdym razem. Co u mnie? Niby jest bardzo dobrze, ale zobaczymy co czas pokaże. 
Od jakiegoś czasu nieustannie zastanawiam się nad kupnem creepers'ów. Buty te się albo kocha, albo nienawidzi. Ja jestem w tej pierwszej grupie. Urzekły mnie swoim wyglądem i uniwersalnością. Do wyboru model z wysoką lub niską podeszwą. Z ćwiekami, panterką... Wszystko, co teraz jest modne. Świetnie wyglądają w zestawie ze zwykłymi spodniami, ale także z elegancką spódniczką. Taki przypadek można zauważyć w outfitach Luanny P., która rzadko kiedy rozstaje się z creepersami. 








Trzy ostatnie zdjęcia zapożyczone od Pani Ekscelencji.

http://rockshoot.tumblr.com



poniedziałek, 8 października 2012

Ładuj procę i na trzy, cztery pięć, bęc. We wszystko co złe

Tak, zapuściłam się i bloga na jakieś trzy miesiące, niedobrze. Nie wliczam faktu, że przez piętnaście minut próbowałam zalogować się na właściwe konto, używając wszystkich możliwych nicków i maili. No ale udało się, więc teraz nadrobię tu i na drugim blogu. O nim zapomniałam całkowicie, ale to wszystko przez fakt, że założyłam tumblra. Mimo to mam zamiar nadal się nim zajmować. Jak często to się jeszcze okaże. 

Przez to, że nie pisałam tutaj przez tyle czasu, nawet nie wiem co dodać. Od lipca wiele się zmieniło. Kilka pozytywnych rzeczy, kilka niekoniecznie. Ale najważniejsze, że brnę dalej. Pojawiło się dwa dni temu sporo zdjęć z nocy, w której to wspaniałomyślna Anna i Estera poszły do piekarni, do drugiej części miejscowości. Na miejscu się okazało, że owa piekarnia jest zamknięta. Uhh. Ale zdjęciami nie gardzę!





http://rockshoot.tumblr.com

sobota, 7 lipca 2012

Nuda nabiera melancholijny charakter

Wyobraźcie sobie jaka muszę być zdesperowana, że w ogóle coś piszę. Za oknem deszcz od kilku godzin daje o sobie znak, przez co nie mam pojęcia co mogę robić. Wyszłabym nawet na dwór, ale tak niesamowicie nie ma co robić na tej głupiej wsi. 


Już tak od dwóch dni oglądam filmy z prześwietnym Jude Law. "Alfie", który umieszczony jest u mnie zaraz po "Closer" i "The Holiday". No i oczywiście wczoraj wreszcie zobaczyłam "Rozstania i powroty" ze wspaniałą Juliette Binoche. A dzisiaj? Pewnie któryś z tym, które uplasowały się na dwóch pierwszych miejscach.


Aż z tych nudów wzięłam się za paznokcie... A może rower? 

środa, 4 lipca 2012

Nabór do mojej szafy uważam za otwarty!

Dopiero niedawno zorientowałam się, ile rzeczy potrzebuje moja skromna szafa. A przecież codziennie mówiłam nie mam się w co ubrać!  No ale przecież tak mówi każda normalna kobieta. Tak więc zaczęłam kalkulować, czego brak mi w moich rzeczach. Pierwsze, o czym pomyślałam, to jeansowa koszula, której jednak nie mam zamiaru kupować w drogich sieciówkach, więc muszę ogarnąć jakiś dobry second hand. 


Drugą rzeczą zaraz po koszuli jest asymetryczna spódnica, najlepiej jakiegoś pastelowego koloru. W sumie widziałam już kilka takich w sklepach, ale nigdy nie spełniały do końca moich oczekiwań. 


Czy tylko ja uważam, że do spódnic powyżej idealnie pasują lity, albo coś lito-podobne, bo na oryginały mnie nie stać? Mam nadzieję, że nie. Tak więc już niedługo będzie trzeba przeszperać deezee.


Spokojnie. Niby to tylko tyle, ale znając mnie wrócę z zakupów z dodatkowymi torbami, bo nagle coś mi się spodoba i nie będę mogła bez tego wyjść. Też tak macie? Oo

sobota, 12 maja 2012

podaję Ci rękę, Ty mówisz, że mało

Coraz poważniej myślę nad Double Nape, czyli kolczyku na karku. Swojego smiley'a ostatnio wyjęłam, ale brakuje mi jakiegoś małego żelastwa. Szczerze mówiąc, to szybciej chciałabym zrobić sobie na obojczykach, ale to będzie całkiem zły pomysł. Problemem będzie moja mama, która nie może się o niczym dowiedzieć. Robić czy nie? Muszę rozkminić...





no kurcze no...





czwartek, 10 maja 2012

Still you never said 'goodbye'

Nie pisałam tak długo. Wiele się zmieniło. Straciłam wiele. Jedną postać, ale była dla mnie wszystkim.  Nie pisałam, nie miałam weny. Nie miałam siły tutaj nawet chodzić, bo działo się wiele. Mogłam tutaj to wszystko przeżywać, ale nie zrobiłam tego. 

Mam wolne drugi tydzień. Fajnie jest mieć matury. To samo czeka mnie za dwa lata. Jeżeli przetrwam, oczywiście. Jutro? Mam nadzieję, że jak najbardziej aktywny dzień. 


Nie ma nic, co mogłabym Tobie powiedzieć

czwartek, 23 lutego 2012

nie potrzebują miłości, mają siebie.

Wczoraj, zaraz po szkole wybrałam się  z dziewczynami do Multikina. Już wcześniej zaplanowane miałyśmy, że wybierzemy się na "Big Love". Nie uśmiechało mi się to, ponieważ już byłam nastawiona na "Sponsoring". Wszystkie te emocje odmieniły się, kiedy skończyły się reklamy i zaczął się film. 
Wbił mnie w fotel całkowicie. Przez cały czas siedziałam cicho i byłam tak niesamowicie wpatrzona w ekran...
Potwierdzę, że było wiele scen erotycznych i w sumie były trochę ważne w całym tym filmie. Mimo to jakoś ludzie którzy byli na sali, przedziale 16-19 lat jakoś niespecjalnie się tym przejmowali, jakby to było najważniejsze. 
Boże, polecam ten film jak najbardziej. 


 - A jakie są nasze wspólne marzenia?
 - Naszymi wspólnym marzeniem jest nie mieć marzeń, bo one prowadzą do rozczarowania.

czwartek, 16 lutego 2012

spojrzałam w Twoje oczy i wiedziałam, że nigdy nie będziesz mój

Huhu, dzisiaj moje święto, jakim jest tłusty czwartek, jea. Zjadłam już jakieś cztery pączki i faworki, oczywiście. A dupa rośnie. 

Byłam dzisiaj z faworkami w szkole, no ale miałam lekcje dopiero o 11. Dlatego też wcześniej wstąpiłam do mojej starej szkoły. Kurcze. Teraz wiem jak to jest, że jesteś w kimś zakochana, jednak nic z tego nie wyjdzie. Ba, to już dawno przerodziło się w obsesję, a nie w zakochanie. Chore, ale nie potrafię się z tego wyleczyć, niestety. Nie wiem czy nawet bym chciała, chociaż... to trochę nie daje mi normalnie funkcjonować. 

Jakie to podobne, ale w cholerę inne. 


Może myślisz, że powinnam nauczyć się dorosłości.

środa, 8 lutego 2012

kiedy Cię nie ma, nie ma trochę mnie

Przez te trzy dni tak dużo się wydarzyło, że aż nie wiem od czego zacząć. W poniedziałek nie poszłam do szkoły, bo nie było busa (a przynajmniej mi się tak wydawało). No ale nie miałam zamiaru marnować tego dnia, dlatego też udałam się do mojej dawnych szkół, które są ze sobą połączone. Nie dość, że mam tam bratową, przyjaciół, to jeszcze pewnego pana, do którego uwielbiam przychodzić. Przyznam, że dzień ten  był świetny, ale tylko do połowy. Następna część była nieco gorsza.
Od kilku miesięcy z moim kotem coś się dzieje. Strasznie schudł. Tym bardziej, że jest zima i powinno mu przybyć na wadze. Poza tym jest strasznie osowiały, oraz kilka innych objaw, o których wolę nie pisać. Mama powiedziała, że najprawdopodobniej to rak jelita. Boże, ryczałam niesamowicie przez pół dnia i trochę kolejnego. Bo przecież nie wyobrażałam sobie, żebym dobrowolnie pozwoliła go uśpić...
 Dzisiaj była z Tigerem u weterynarza. Albo tasiemiec, robaki, albo powiększone cośtam. Najprawdopodobniej. Trochę odetchnęłam z ulgą, jednak to chyba moje pierwsze takie prawdziwe zwierze, nie licząc pięciu papug, chomika i żółwia, do którego przecież nie mogę się tak przywiązać. 


czwartek, 2 lutego 2012

kiedyś będzie nas więcej

Sama sobie się dziwię, że tak często tu piszę. No ale jeżeli chcę mieć bloga, muszę o niego dbać przecież. 
Dzisiaj notka taka bardziej tematyczna. Mogę się pochwalić, że już od pewnego czasu posiadam wspaniałego kolczyka, jakim jest smiley    - tak, tak. nudziło mi się w wakacje. 
Przyznam, że wspomnień z przebijaniem wędzidełka było mnóstwo - zły wenflon, zgubienie zakrętki, krew... No ale było warto. Już niedługo wymienię sobie kolczyk na podkówkę, i będę wreszcie mogła cieszyć się z niego pełną gębą :3



Pewnie kiedy zakupię sobie podkówkę, pochwalę się własnym :3



poniedziałek, 30 stycznia 2012

znów połykamy tęczę

Aktualnie moje ferie zakończyły się na dobre, a ja znowu muszę wstawać o szóstej rano, żeby zdążyć na busa. Oj przepraszam no, 6:08. Muszę trochę ponarzekać, bo mam sporo do zrobienia. Przede wszystkim angielski jutro, czego jednak nie zrobię, bo nigdy nie uczyłam się angielskiego, a nauczyciel kazał napisać jakiś tekst. Ach, no i przede wszystkim nauczyć się i mówić przynajmniej przez minutę. Tak więc dałam sobie spokój. 

Kilka dni temu zrobiłam sobie smiley'a. W sumie już się zagoił, ale dzisiaj wędzidełko znowu zaczęło boleć. Pewnie coś podrażniłam. Tak więc czas przemyć rumiankiem i czekać, aż ból minie. 
W sumie piszę na szybko, a zdjęcia robiłam z kotem na kolanach, którego możecie zobaczyć na zdjęciu. 
Trzymajcie się dzioby :*





sobota, 28 stycznia 2012

paranoje we dwoje

W cholerę nie podoba mi się to, że wiele ludzi znalazło mojego bloga. Przez co nie podoba mi się też, że musiałam go zostawić. I nie podoba mi się też to, że założyłam nowego. Przywykłam do wcześniejszego, muszę przyznać. Może i nie pisałam tak dłuższy czas, ale kiedy dzisiaj chciałam coś wyskrobać, zauważyłam o wiele większą liczbę obserwujących. Ogarnęłam, że większość osób znam. Nie miałam zamiaru pisać tutaj coś, co oni mogliby przeczytać. Cholera.


No ale to nic. Będzie tak, jak dawniej. Zdjęcia, pamiętnik - czy jak to ta można nazwać. Raczej zanudzacz, ale spoko :) do niebawem :*