Wyobraźcie sobie jaka muszę być zdesperowana, że w ogóle coś piszę. Za oknem deszcz od kilku godzin daje o sobie znak, przez co nie mam pojęcia co mogę robić. Wyszłabym nawet na dwór, ale tak niesamowicie nie ma co robić na tej głupiej wsi.
Już tak od dwóch dni oglądam filmy z prześwietnym Jude Law. "Alfie", który umieszczony jest u mnie zaraz po "Closer" i "The Holiday". No i oczywiście wczoraj wreszcie zobaczyłam "Rozstania i powroty" ze wspaniałą Juliette Binoche. A dzisiaj? Pewnie któryś z tym, które uplasowały się na dwóch pierwszych miejscach.
Aż z tych nudów wzięłam się za paznokcie... A może rower?




